Na ekranie – 40

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „24 strona”.

Hmm – czego strona? Co się popsuło w tym komputerze? Wciskanie „Enter” ani „Esc” nic nie dawało. Ekran nieubłaganie wyświetlał ten sam napis.

Dobrze więc – od zaraz posprawdzamy wszystkie książki, które wpadną nam w ręce. Zobaczymy, co w nich znajdziemy na 24 stronie.

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 15

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył plafon wiszący na suficie. W plafonie widoczne było zbiorowisko chitynowych pancerzy. Przypomniał sobie, że ubiegłego wieczora w plafonie siedziała martwa Heloiza, a obok niej powłóczył swoimi wieloszczetowymi nogami jej Abelard. Poranek współczuł Abelardowi, ponieważ nie chciało mu się zdejmować plafonu i uwolnić Abelarda. Częściowo wynikało to z lenistwa, częściowo zaś z faktu, że Poranek nie lubił owadów. I w ten sposób obok martwej Heloizy po pewnym czasie spoczął martwy Abelard, a to dlatego, że w plafonie paliły się żarówki i cała wilgoć, zgromadzona pod jego chitynowym pancerzem, wyparowała. Było to dla Poranka niemiłe zdarzenie, ale Poranek miał wieczornego doła. Dlatego, kiedy Poranek obudził się o poranku, poczuł się podbudowany, ponieważ smutną historię Heloizy i Abelarda miał już za sobą. A za oknem wstawał nowy dzień i Poranek postanowił zanurzyć się w jego jasne światło.

dla Felka napisał Dżony

Poranek obudził się – 14

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i ziewnął. „Chyba pora wstawać” – pomyślał sobie i znowu ziewnął.

Zaspany popatrzył na Świt, który krzątał się wesoło po kuchni.

– No, wstałeś wreszcie – z ulgą powiedział Świt – śniadanie masz w kuchni, ja już wychodzę

– Mieliśmy pogadać – niepewnie szepnął Poranek.

– Dziś już nie zdążymy. Może jutro się uda? – odpowiedział Świt.

– Codziennie tak mówisz – mruknął Poranek i wygodniej ułożył się w łóżku.

– Bo codziennie długo śpisz. Co robiłeś w Nocy?

– Nie pamiętam, chyba byłem czymś zajęty.

– To życzę miłego dnia. Do jutra! – Świt przesłał całusa i zniknął.

Poranek pomyślał, że pewnie znowu poleciał na randkę z Jutrzenką.

Zastanowił się chwilę, i niechętnie zszedł z łóżka.

Przedpołudnie z Południem pewnie zaczną niedługo dobijać się do drzwi, Niedługo potem zjawi się Popołudnie a następnie Wieczór. Nie wypada, żeby zastali go zaspanego i w piżamie.

Wszedł pod prysznic i, kiedy mył się pod ciepłą wodą, pomyślał z buntem, że ma dziś dużo pracy. Zaraz jednak przyszedł spokój. Poranek przypomniał sobie, że to od niego zależy, jak ułoży się cały dzisiejszy dzień.

Poszedł do kuchni, wlał sobie herbaty, posłodził ją. Zjadając śniadanie planował dzisiejsze zajęcia…

Autor: Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 32

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który co chwila opiekuńczo zerkał na drugiego wielbłąda – swojego towarzysza. Był bardzo przywiązany do niego, a każde, nawet kilkugodzinne, rozstanie wiązało się z wielkim wielbłądzim smutkiem. Trzeba o tym pamiętać i nie rozdzielać połączonych w spójną całość elementów, szczególnie żywych!!!

Autor: Ewa Majewska

Na ekranie – 39

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „PRZYCISK”.

Jaki przycisk? Co przycisnąć i po co? I gdzie? Rozejrzał się na wszelki wypadek po pokoju. W coraz większym popłochu poszedł do salonu – a tam już zaczęła się wplątywać firanka w wiatrak wentylatora. Gdyby nie wyłączył w ostatniej chwili przycisku, iskra mogłaby za moment wzniecić pożar.

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 13

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i ziewnął. Rozejrzał się dookoła i wyskoczył z łóżka. „Zaczyna się nowy dzień” – pomyślał wesoło – ciekawe, co przyniesie”.

Zrobił sobie poranną kawę i poszedł na spacer. Zaciekawiony przyglądał się ludziom smętnie wędrującym na przystanki autobusowe i tramwajowe. Poranek chuchnął, dmuchnął, trzepnął palcami, a otaczający go drobniutki pył uniósł się w powietrze i powędrował do zaspanych ludzi.

Każdy z nich otrzymał przynajmniej jedną drobinkę tego pyłku, niektórzy nawet więcej. Ludzie prostowali się, rozjaśniały się im oczy i raźnym krokiem szli do tramwajów i autobusów.

„Na pewno nie spóźnią się do pracy i na pewno będzie się im dobrze pracowało!” – pomyślał Poranek.

Niektórzy ludzie zastanawiali się, skąd taka nagła poprawa nastroju, a Poranek uśmiechał się tajemniczo i dalej wędrował przez zaspane uliczki, wypatrując kolejnych przechodniów, którzy wyszli z domu do pracy.

dla Felka napisała Kokoryczka

Rozległa pustynia – 31

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który był w pełnym galopie i właśnie dobiegał do mety podczas wielkiego pustynnego noworocznego wyścigu na Saharze Tunezyjskiej. Tuż za nim galopowali pozostali zawodnicy. On jednak wyprzedzał ich o całą długość swojego ciała. Smak zwycięstwa radował ogromnie i był nagrodą po długich i żmudnych ćwiczeniach całego roku.

Autor: Ewa Majewska

Poranek obudził się – 12

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i usłyszał, że grzmiało. Poranny deszcz stukał o blaszany parapet. Błyskawice pojawiały się niezbyt często, ale huk był duży.

Gdy burza przeszła, wszystko budziło się do życia. Zaczęły fruwać ptaki, ludzie wyszli z domów, a auta nie musiały już mieć wilgotnych wycieraczek.

Dało się zauważyć, że dzieci bardzo lubią kałuże. Stoją w nich, biegają i to niejednokrotnie w kaloszach.

Autor: Adam

Poranek obudził się – 11

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i szybko zamknął je z powrotem. Chciało mu się spać. Slyszał głosy dobiegające z kuchni. „Mamy gości?” – pomyślał zdziwiony i wygodniej ułożył się w łóżku.

Trzasnęły drzwi wejściowe – widocznie Świt właśnie wyszedł. „A kto został w mieszkaniu?” – zastanawiał się leniwie Poranek. Bardzo nie chciało mu się wstawać. Jednak mus, to mus…

Zrezygnowany usiadł na łóżku i właśnie wtedy w drzwiach jego pokoju stanęła Ela. Popatrzyła na niego z troską i powiedziała:

– Poranku kochany, zrób sobie wolne i pośpij do Południa. Ja zajmę się wszystkim.

Poranek popatrzył na nią z niedowierzaniem, jednak posłusznie położył się i zamknął oczy. Ela otuliła go kołdrą, mówiąc:

– Odpoczywaj, należy ci się dzień urlopu.

Poranek przeciągnął się…, poprawił sobie poduszkę…, rozkoszował się wygodnym materacem…, wreszcie zasnął… Na chwilę otworzył oczy, gdy Popołudnie żegnało Elę.

Poranek rzadko miał okazję do wypoczynku. Pomyślał o Eli z wdzięcznością i znowu zanurzył się w krainę sennych marzeń.

dla Felka napisała Ewa Damentka