Stado obłoków – 29

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były zadaniem egzaminacyjnym Jagódki, która dzisiaj kończyła drugi rok nauki. Dwa lata pilnie uczyła się teorii, a dziś w Sali Ćwiczeń, pierwszy raz miała zademonstrować zastosowanie tej wiedzy praktyce – w świecie wirtualnym, stworzonym na potrzeby Szkoły Czarowania. Obłoki były solidne, piękne i wkrótce spadł z nich wirtualny deszcz, nawadniając wirtualny Nowy Świat. Ku swojemu zdziwieniu, Jagódka była pierwszą osobą, której udało się zaliczyć ten egzamin.

Autor: Archiwista SC

Rozległa pustynia – 3

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który, znużony kolejną turą wożenia turystów na swoim grzbiecie, rozłożył się majestatycznie na piasku i zastygł w bezruchu, jednocząc się z piaskiem, całą naturą i MATKĄ ZIEMIĄ.

Autor: Ewa Majewska

Była malutka – 46

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć z każdą chwilą robiła się coraz większa i większa, coraz bardziej napuchnięta i okrągła, niczym napompowany helem balon, jakim tak chętnie bawią się dzieci. Gdy napuchła już do granic możliwości, przekroczyła je i pękła, rozpraszając się na kolejne małe cząstki, które zaczęły żyć własnym życiem.

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 2

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który dreptał powoli. Szedł na końcu karawany i było mu z tym bardzo dobrze. Pamiętał, by mieć w zasięgu wzroku kolegę, który szedł przed nim. Tak trzeba było, by się nie zgubić. Ostatni wielbłąd nigdy nie chciał być pierwszym. Dobrze czuł się, jako zamykający stado. Pewnego razu jednak uzmysłowił sobie, że pierwszy wielbłąd wraz z jeźdźcem wyznaczają drogę i są tymi, na których wszystkie zwierzęta patrzą.

Autor: Adam

Morskie fale – 48

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży leżały muszelki. Były różnej wielkości i kolorów, ale bardzo ze sobą zaprzyjaźnione. Lubiły ze sobą przebywać i rozmawiać. Opowiadały sobie wesołe historie z rajskiego życia na wyspie. Robiły to w oczekiwaniu na fale morskie, które wyrzucały je dalej na ląd lub zabierały do oceanu Zabawa na falach była dla muszelek dużą frajdą. Nigdy nie wiedziały, czy fala wyrzuci je dalej na ląd, czy wrócą do oceanu, ale to ich nie przerażało. Uważały to za element swojego życia i w każdej sytuacji odnajdywały pozytywne strony. Dla nich życie jest jak nieustanny surfing na falach.

Autor: Anna-Maria

Rozległa pustynia – 1

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który szedł dostojnie, dźwigając na swoim grzbiecie duże pakunki oraz mężczyznę zajętego… oglądaniem telewizji. Przed sobą miał mały odbiornik na baterie i oglądał mecz piłkarski. Drogę znał bardzo dobrze, więc nie musiał się rozglądać. Zresztą wielbłąd sam szedł prosto do domu. A mecz to mecz. Trudno o lepszą rozrywkę – nawet na pustyni.

Autor: Ewa Damentka

Kiedyś dawno dawno temu – 56

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Ojciec pomyślał o wiośnie, Wiedział, że na wiosnę syn będzie już trochę większy, a na następne zimowe święta będzie już zainteresowany tym, co się dzieje. Rozwój dziecka będzie zatem liczony w tej rodzinie od świąt do świąt.

Autor: Adam

Była malutka – 45

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć mnóstwo obiektów wokół niej zdawało się pędzić w różnych kierunkach. Były ślepo zapatrzone w swoje cyfrowe, pięciowymiarowe zdalnie sterowane androidy. A ona, choć malutka, spokojnie przyglądała się temu, co ją zaciekawiło na drodze i była wolna od przymusu posiadania jakiegokolwiek androida – nawet malutkiego, jednowymiarowego.

Autor: Ewa Majewska

Mróz malował – 40

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

A tam wreszcie świeciło słońce i iskrzył się w nim świeży śnieg. Można było wyciągnąć ciepłą czapkę i rękawiczki, zabrać ze sobą psa i mimo silnego mrozu wyskakać się, wybiegać i natrzeć uszy śniegiem!

A potem nawet przystąpić do budowy lodowych rzeźb, które – jak co roku – są znaną atrakcją w okolicy.

Autor: Ewa Majewska