Była malutka – 49

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć i tak doskonale znała wszystkie szczegóły tego miejsca. Zawsze, kiedy powracała, najwyżej zmieniały się drobiazgi, które w żaden sposób nie utrudniały jej biegłości poruszania się w całym układzie.

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 8

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który trwał niemal w bezruchu. W smutku być może też. Do karawany, która niedawno wyruszyła w drogę, przydzielono jego towarzyszkę, z którą niepodzielnie dzieli swój wielbłądzi żywot. Ożywi się, kiedy ona powróci.

Autor: Ewa Majewska

Stado obłoków – 31

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były jej nieodłączną częścią – ze względu na panujący tu klimat. Wysokie wzgórza otaczały zieloną krainę, a chłodny prąd morski i zatoka oddzielały od siebie zimne i ciepłe masy powietrza. Obłoki musiały tu więc tworzyć się bardzo często. Bez nich zielonej krainie czegoś by brakowało. Potrzebowała ich, nawet, jeśli były szare, brzydkie, postrzępione i poturbowane po walce z wiatrem.

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 7

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wlókł się, noga za nogą, za ciągiem zwierząt przed nim, tak samo wolno idących. Mężczyzna, który na nim jechał, także pragnął odpoczynku, jak zwierzęta, a do oazy było jeszcze daleko – co najmniej dwie godziny jazdy. Trzymała go w pozycji pionowej myśl, że w oazie będzie mógł zmyć piasek, gnany przez wiatr. Piasek, który wciskał się mu wszędzie. Tego pragnął teraz najbardziej – porządnej kąpieli.

Autor: Felek

Była malutka – 48

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć i tak wiedziała, że nikogo tu nie ma. Mimo, że była malutka – była bardzo szybka i zwinna i wszystkich dawno zostawiła w tyle.

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 6

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który niósł na sobie matkę z dzieckiem. Tuż za nimi szedł drugi wielbłąd, z ojcem trzymającym przed sobą drugie dziecko.

Rodzice siedzieli spokojnie, ich sylwetki były jakby przedłużeniem sylwetek wielbłądów – czarna wycinanka na tle błękitnego nieba.

Dzieci wierciły się i gestykulowały, pokazując rodzicom kolejne cuda i cudeńka napotykane na pustyni. Z daleka cała rodzina wyglądała ciekawie i zabawnie, jak animowany film.

Patrzyłam na nich z przyjemnością i marzyłam o własnym wielbłądzie i rodzinnej przejażdżce na nim.

Autor: Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 5

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który kroczył dumnie. W pewnej odległości szło jeszcze osiem innych wielbłądów.

Każdy miał na sobie jednego jeźdźca i dużo bagażu.

W tamtej szerokości geograficznej to normalny widok. U nas normalnym widokiem byłby jeździec na koniu, a jeszcze pewniej człowiek kierujący autem z bagażnikiem pełnym zakupów.

Jesteśmy często panami w swoim świecie. Mamy swoje schematy i utarte drogi działania. Dlatego może warto zastanowić się, czym różni się np. jazda konno od jazdy na wielbłądzie.

Autor: Adam

Była malutka – 47

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć żadne większe od niej nie zwracało na nią uwagi. Każde większe i ważne zajęte było swoimi sprawami. Sprawy stopniowo z czasem rozrastały się i piętrzyły na stołach, a wówczas powoływano kolejnych jeszcze większych i ważniejszych do zajęcia się aspektami, niuansami i wariantami tych spraw, chociaż one i tak dawno już przebrzmiały i straciły na znaczeniu…

Autor: Ewa Majewska

Rozległa pustynia – 4

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który wydawał się być bardzo zadowolonym wielbłądem. Wędrował żwawym krokiem, z podniesioną głową. Oczy mu błyszczały, a nozdrza delikatnie się poruszały. Wracał właśnie z oazy, gdzie zrobił solidny zapas wody i zażył kąpieli. Podjadł trochę zielonych soczystych liści i pomyślał, że teraz się przejdzie, a potem się zdrzemnie.

Takie życie wiódł pan wielbłąd. Dobre życie. Lubił je i okazywał to na różne sposoby. Teraz już śpi, więc uszanujmy to.

Autor: Wędrowny Grajek