Była malutka – 36

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć wzrok przyciągała duża palma w doniczce.

Palma, jak wspomniano, była okazała, a doniczka była po prostu piękna. Jakiś artysta zrobił ją z gliny, formując unikalny kształt i fakturę zewnętrzną. Delikatne naturalne kolory ozdabiały doniczkę w starannie wybranych miejscach.

Każda roślina w takiej doniczce wyglądałaby wspaniale.

Autor: Adam

Mróz malował – 18

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i zobaczyć las.

Dalej już siłą wyobraźni można było zobaczyć znajdujące się w nim sarny, rzeczkę, mostek i polne kwiaty na łące za lasem. Wyobraźnia jest dobra, bo pozwala zobaczyć, że mimo mrozu kwitną kwiaty.

Jednak warto do lasu chodzić naprawdę. Do lasu idziemy po nic, ale mimo to dostajemy bardzo dużo. Nie ma w tym nic złego, by do lasu pójść na przykład też po grzyby.

Autor: Adam

W dolinie – 35

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, pracowała młoda kobieta. Miała gęste ciemne włosy. Jej zielone oczy z uwagą przyglądały się wzorowi, który wyłaniał się z tkanego właśnie dywanu. Zręczne ręce przeplatały wątek między nitkami osnowy. Intuicyjnie dobierała odpowiednie kolory i odpowiednią grubość włóczki.

Każdy dywan był dla niej zagadką. Każdy wzór zaskakiwał. Teraz kobieta pracowała szczególnie uważnie, bo tym razem tkała dywan dla siebie samej.

Wszyscy, na których jej zależało – przyjaciele i rodzina, dostali już swoje dywany. Została tylko ona. Chciała skończyć go jeszcze tej nocy, by móc do nich dołączyć.

Udało się! Było jeszcze ciemno, gdy skończyła tkać. Zgasiła światło w pokoiku. Wszyscy w miasteczku spali, więc nikt nie zauważył latającego dywanu, który zaniósł kobietę prosto do nieba, do krainy szczęśliwie spełnianych marzeń. Krainy, która daje odwiedzającym ją ludziom siłę, radość i zdrowie.

Kobieta, razem z rodziną i przyjaciółmi, wróciła na ziemię jeszcze przed wschodem słońca. Kolejnej nocy, gdy całe miasteczko znów zaśnie, polecą tam ponownie, by całą noc cieszyć się swoim towarzystwem, zdrowiem i szczęśliwą krainą.

dla Pauliny napisała Ewa Damentka

Mróz malował – 17

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

Pierwsza faza mrozu, który jeszcze daje się rozpuszczać. Za czas jakiś nie da się tego zrobić. Mróz sięgnie w głąb domów i zamrozi kaloryfery i piece.

„Dziwny sen” – pomyślałem, nakrywając się kocem.

Autor: Andrzej

Była malutka – 35

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć udawała, że niby nic się nie dzieje. Tak naprawdę szukała możliwości wyjścia z pokoju. Na zewnątrz lało, dlatego opiekunowie nie chcieli jej wypuścić na dwór. A ona musiała wyjść.

Na dworze, gdzieś, nie wiadomo gdzie, leżał jej malutki, bezbronny, zagubiony miś. „Na pewno jest mokry” – myślała mała Hania. „Muszę go uratować i tym razem nic mnie nie powstrzyma”.

Wychowawczynie nie znały przecież Misia, dlatego nie pozwalały wyjść. Hania założyła czerwone gumowce i granatowy płaszczyk i już była na dworze. Mokrą ścieżką wśród drzew pobiegła przed siebie, rozglądając się wokół.

Dostrzegła go pod rynną. Leżał mokry, lekko ubłocony. „Teraz już będziesz bezpieczny. Zabiorę cię do mojego królestwa”. Hania schowała misia pod kurtkę i wróciła cichutko do pokoju. Tam go wysuszyła. A potem uszyła mu małe misiowe ubranko.

I Miś i Hania byli bardzo szczęśliwi.

Opiekunki widziały, że miała mokre włosy i że wychodziła, ale machnęły na to ręką.

O Misiu na razie nie wiedział nikt. Był bezpieczny. Mała Hania też, bo to był jej zagubiony Miś, którego w końcu odnalazła.

Autor: Hania

Mróz malował – 16

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz

Mała Hania spojrzała przez dziurkę. Zobaczyła swojego ojca, który niósł na rękach stertę porąbanego drewna. Hania podbiegła do drzwi, żeby je otworzyć. Za chwilę wszyscy razem usiedli przy piecu, do którego ojciec dołożył kilka szczapek drewna. Matka postawiła na fajerkach rondel, w którym podgrzała mleko. Brat podbiegł do kredensu po kubki i za chwilę naczynia napełniły się pysznym kakaem.

Ojciec zatarł dłonie rozgrzewając je nad ogniem. „Na dworze sroga zima, a nam ciepło i bezpiecznie. Cieszmy się tym” – powiedział. „Cieszmy się” – krzyknęli wszyscy – „tu jest tak ciepło, sucho i bezpiecznie”.

Autor: Hania

W dolinie – 34

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, był czarny kot. I była tam piękna kobieta o śniadej cerze, ubrana na biało. Wpatrywała się w ciemność za oknem i czuła się bardzo, bardzo samotna. Jej długa biała szata powłóczyła się po podłodze. Kobieta opuściła ramiona i płakała za utraconym dzieciństwem. Wyczekiwała na księcia z bajki, który by ją uwolnił z marazmu i więzienia, jakie sama zbudowała z własnych mrzonek o szczęśliwym życiu.

Autor: Paulina

Mróz malował – 15

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz… Ktoś wszedł na jeziorko. Wydawało się zamarznięte, ale nie było. Lód trzasnął. Ciąg dalszy nastąpił – szybko i dynamicznie. Tym razem jeszcze udało się… zmienić zakończenie z „Dekalogu”.

Autor: Ewa Majewska

Była malutka – 34

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć myślała, że robi to szybko…

„Spokojnie, tylko spokojnie” – myślała i zaczęła głęboko oddychać. Udało się! Westchnęła z ulgą, bo na szczęście nie zdążyła urosnąć. Spokój i oddech pomogły jej pozostać malutką.

Panika nie lubiła być duża, bo nie wiedziała wtedy, co się z nią dzieje. A i świat wydawał się inny, zmieniony, gdy znowu malała. Był bardziej szary i jakby zniszczony…

Tymczasem, gdy była malutka, to inni się nią zajmowali, opiekowali się nią i byli dla niej mili.

Tak, stanowczo wolała być małym dzieckiem.

dla Małej Hani napisała Jenczy

Mróz malował – 14

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz.

Po kilku miesiącach już nie trzeba było chuchać, bo przyszła odwilż, a następnie wiosna. Życie na wsi bardziej niż w mieście pokazuje, że w przyrodzie są rytmy i cykle. Korzystając z miejskich wygód owe rytmy mamy tylko w pamięci. Cykle przyrody dla żyjących na wsi są bardziej odczuwalne, tak że konieczna wydaje się współpraca z przyrodą, a nie przeciwstawianie się jej wielkim siłom.

Autor: Adam