Była malutka – 41

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć myślała, że to niepotrzebne. Gdzieś, w głębi siebie, po prostu sądziła, że nikt jej nie zauważa.

Rzeczywiście, otaczający ją ludzi zajęci było swoimi sprawami i swoimi kłótniami. Toczyli ze sobą wojnę, używając wszystkich im dostępnych środków. W końcu wojna to wojna. Nawet, jeśli mają ze sobą współpracować, to ktoś musi być górą, a każdy chciał być właśnie tym kimś.

Malutką bardzo to bolało, bo lepiej się czuła i lepiej się jej pracowało, gdy ludzie byli dla siebie mili. Gdy byli spokojni i wzajemnie się szanowali.

Skuliła się i znowu uważnie rozejrzała się dookoła. Zobaczyła, że jeden z kolegów nie bierze udziału w kłótniach i podchodach. Siedzi przy biurku i spokojnie robi swoje…

Malutką wstrząsnął ten widok. „To on w czasie wojny może być spokojny?” – pomyślała zdziwiona. „Można zajmować się tylko tym, co się ma do zrobienia? Tylko swoimi zadaniami?” – kolejne pytania tłoczyły się w jej główce. „Tak można” – usłyszała głos z głębi siebie – „Zostaw ich, ich sprawy i kłótnie – rób tylko to, co do ciebie należy”.

Malutka odetchnęła z ulgą. Zamrugała oczami i jeszcze raz przyjrzała się otoczeniu. Zawzięte, skrzywione złością twarze wyglądały jak maski. „To mnie nie dotyczy” – pomyślała i zajęła się swoimi zadaniami.

Kolega, pracujący spokojnie, zobaczył, że ona właśnie również wyskoczyła z zaklętego kręgu firmowych podchodów i rozgrywek. „Malutka, witaj w świecie wolnych ludzi” – pomyślał i dalej robił swoje.

dla Anny-Marii napisała Ewa Damentka

Mróz malował – 28

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i zobaczyć zimę.

Tak było kiedyś. Teraz mamy ocieplane budynki, szczelne i wieloszybowe okna. Kiedyś było inaczej – mówią starsi.

Taki obraz zimy skłania do zastanowienia, co pozostawić w naszym życiu, a co zmienić i w jakim stopniu włożyć na siebie „nowe”.

Autor: Adam

Przez kawiarniane okno – 54

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich pijany w dym menel. Nagle z góry spadło na niego coś dużego. Na chodniku połączyli się w jeden klops wieprzowo-wołowy. To skoczył z czwartego piętra miłośnik PO, który nie mógł znieść rządów Kaczyńskiego.

Autor: Lesiunio

Mróz malował – 27

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i coraz wyraźniej zobaczyć, to co się chce WIDZIEĆ. Tylko tyle i aż tyle.

Autor: Ewa Majewska

Była malutka – 40

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć szukała czegoś interesującego, co ożywi ją i zachęci do wstania z fotela. Być małym to nie znaczy, nie móc osiągnąć rzeczy wielkich, To przecież tylko cecha fizyczna.

Autor: Anna-Maria

Mróz malował – 26

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz… A tam świat wyglądał jak zaczarowany. Biały puch otulał mięciutko wszystko: dom, drzewa, krzewy, trawnik, płot. Samochody zasypane śniegiem przybrały zabawne kształty.

dla Felka napisała Grażyna

Przez kawiarniane okno – 53

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich dziewczyna. Rudowłosa, ścięta na Egipcjankę. Kapelusz miała z innej epoki. Dzisiaj już nie spotykany. Któż to może wiedzieć – może z okresu międzywojennego. Prowadziła pastelowy, zielony rower. Składak ten także z lamusa. Nos zadzierała wysoko. Spojrzałem na dłonie. Nie było na nich obrączki… Dzisiaj takie piękno nie ma już wzięcia…

Autor: Jakubek

Mróz malował – 25

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Wtedy można było zobaczyć płotek i śnieżne zaspy. To małe jeziorko tworzyło klimat naturalnego bezpieczeństwa. Przecież, przez tak małe jeziorko przenikanie chłodu i śniegu jest mniejsze, niż gdyby obraz zewnętrzny był oglądany przez całe niezamrożone okno.

Autor: Adam

Była malutka – 39

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć była bliska paniki.

Prawdę mówiąc, to chciała zerwać się i uciec z tej sali, pełnej ludzi. Udawała, że jest spokojna, ale sądziła, że i tak wszyscy już ją rozpoznali.

Wczepiła się w swojego przyjaciela, ścisnęła mu gardło, wykręciła palce, plątała myśli. Urosła tak bardzo, że już sama przed sobą nie mogła udawać, że jest malutka. Olbrzymiała i tak wypełniła sobą swojego przyjaciela, że wydawało się jej, że za chwilę rozerwie go na strzępy.

Zupełnie nieoczekiwanie poczuła coś ciepłego i chłodnego jednocześnie, coś jakby dotyk lub myśl. Z jednej strony ogrzewał jej zziębnięte serduszko, a z drugiej strony chłodził rozgrzany, spanikowany umysł.

Razem z tym Ciepłym i Puchatym dotykiem przyszła kojąca myśl – „On jest wystarczająco dobry. Uwierz w niego”.

Trwoga zmalała. Przestała być Paniką, a stała się Troską zastanawiającą się, czy jej przyjaciel sobie poradzi. Sala pełna ludzi, a on dużo od siebie wymaga i chciałby jak najlepiej zagrać.

Ciepłe i Puchate rosło, podsuwając wspomnienia przyjemności, jaką jej przyjacielowi sprawia muzyka. Troska postanowiła zamienić się w Lekką Skuteczność. Rozluźniła palce swojego przyjaciela i jego gardło. Rozjaśniła myśli i pozwoliła, by melodia popłynęła.

Muzyk grał w natchnieniu, sam był muzyką. A wszyscy słuchacze płynęli razem z nim…

dla Darka napisała Kokoryczka

Mróz malował – 24

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

Ciekawie to wyglądało z drugiej strony. Ośnieżony dom, zaszronione szyby i ciekawe oczy spoglądające przez wychuchane dziurki. Oczy zielone, niebieskie lub piwne. Czasem jedno, a czasem kilka na jednym oknie.

Kolorowe oczy. Ciekawe barwne akcenty na tle śnieżnego domu i oszronionych szyb.

dla Kasi napisała Ewa Damentka