Mróz malował – 30

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz, na zimowy pejzaż.

Ziemia otulona śniegową pierzyną. Krzaki i drzewa okryte białym puchem. Czasami widać było światełka domów. Światełka, które przebijały się przez śnieżne zasłony zaspy.

W domu było gwarno i wesoło. Cała rodzina zjechała na ferie i wypełniła górski zimowy dworek swoim gwarem i ciepłem. Ogień płonął na kominku. Z kuchni dobiegały zapachy smakowitych potraw. Dorośli rozluźnieni wypoczywali, a dzieci bawiły się w chuchanie na zamarznięte, pokryte lodowymi kwiatami, szyby. Dmuchały delikatnie, bo zauważyły, że te dziurki, lodowe jeziorka, szybko zamarzały i wyglądały jak małe kółeczka, małe szybki na większej szybie.

Dzieci wymyśliły sobie, że te kółeczka mogą udawać środki kwiatów. Rumianki mają białe kwiatki i żółte środeczki, a tu, na szybie, dzieci mają lodowe, misternie cyzelowane kwiaty z lodowymi, białymi środeczkami.

Dmuchały na szybę tak, by swoje lodowe kółeczka wpasować w kompozycję ukształtowaną przez mróz.

Autor: Ewa Damentka

Stado obłoków – 5

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były silne i mocne zarazem. Potrafiły przybierać nieskończone ilości rozmaitych form, w zależności od potrzeby.

Czasem rozpływały się w powietrzu bez śladu, żeby pojawić się niespodziewanie w innej pięknej krainie. Naprawdę lubiły być obłokami.

Autor: Wędrowny Grajek

Delikatna mgiełka – 52

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły pojawili się pierwsi robotnicy. Przyszli tu, aby budować, tworzyć. Pracowali systematycznie, w zaplanowany sposób. Każdy z nich wiedział, co należy do jego zadań i jakie prace ma wykonać w pierwszej kolejności, a które w kolejnej.

Pomagali sobie nawzajem, doradzali.

Dzięki tej współpracy ich dzieło powiększało się i przybierało coraz bardziej zamierzony kształt.

Autor: Anna-Maria

Stado obłoków – 4

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były to ciekawe czasy. Wiele się działo i ludzie walczyli o przetrwanie.

Niewielu z nich patrzyło w niebo, a jeszcze mniej zwracało uwagę na obłoki nad nimi przepływające.

Być może kiedyś to się zmieni. Znowu nastaną czasy spokojne, wręcz nudne, i znowu ludzie zaczną doceniać otaczające ich piękno…

Autor: Złota Rybka

Mróz malował – 29

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

A na zewnątrz śnieżna zamieć zasłoniła świat. Wielkie, zielone dinozaury wolno posuwały się po oblodzonej ścieżce. Prowadziła ona na zamarznięte morze przypominające gigantyczne lodowisko. Kiedy zwierzęta dotarły na miejsce, zaczęły się ślizgać, jak małe dzieci zachwycone zabawą.

Niespodziewanie, gruba warstwa lodu pękła pod ciężarem olbrzymów i woda wciągnęła ich wielkie ciała pod lód. Jednemu z nich udało się wydostać z morskiej otchłani.

Pomógł pozostałym dotrzeć na brzeg. Wszyscy usiedli przytuleni do siebie, ogrzewając się swoimi ciałami.

Autor: Wędrowny Grajek

Była sobie łąka – 65

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Wiatr rozwiewał ją, zaczepiał o malwy rosnące pod oknem. W oknie pojawiła się postać kobiety, która przygotowywała obiad dla swojej rodziny. Lubiła przy tym stanąć choć na chwilkę w oknie i zapatrzeć się w dal…

Dziś na obiad będzie pomidorowa…

Autor: Anna-Maria

Stado obłoków – 2

Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były śnieżnobiałe i ładnie wyglądały na tle niebieskiego nieba. Często się im przyglądałam i dotąd lubię to robić. Ważna jest taka chwila wytchnienia, gdy zatrzymuję się – odsuwam tłoczące się codzienne myśli – i kontempluję to, co widzę tu i teraz. A białe obłoki na błękitnym niebie są wspaniałym obiektem kontemplacji.

dla Felka napisała Ewa Damentka

Była sobie łąka – 64

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

W środku mały krasnoludek rozmawiał z jeszcze mniejszą dziewczynką – Marysią.

Przygotowywali wspólnie niespodziankę dla mieszkańców domku. Zastanawiali się, co mogłoby ich ucieszyć. Ustalili, że wspólnie posprzątają i odkurzą mieszkanie. Krasnoludek zaproponował, że sam naprawi zepsute sprzęty, a Marysia powiedziała, że nakarmi zwierzęta, przyszyje oderwane guziki i zaceruje podarte skarpetki.

Dobrze im się pracowało. Uśmiechali się do siebie, zadowoleni, że uda się im zrobić wszystko, co zaplanowali. Rzeczywiście się udało! Zdążyli się jeszcze napić dobrej herbaty i skorzystali z zaproszenia podwórkowego psa. Schowali się w jego budzie, skąd mieli dobry widok na domek, otwarte okno i pokój…

Autor: Archiwista SC